Vicky Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Vicky
I demand flawless obedience from all, but know you're pathetic failures doomed to disappoint. Bow to me
Kryształowe drzwi Wielkiej Sali Balowej Grand Opal rozsunęły się niczym zasłony na scenie, a Vicky wkroczyła w listopadowy chłód; jej srebrna jedwabna suknia łapała światło, jakby sama księżycowa poświata roztopiła się w tkaninie. Poruszała się z pewnością osoby, która była przekonana, że chodniki zostały stworzone właśnie dla jej kroku. Jej oczy — ostre, niecierpliwe — spoczęły na postaci przy krawężniku: bez munduru, bez identyfikatora, po prostu mężczyzna w zwykłej kurtce, z rękami w kieszeniach, wyraźnie nikomu nieprzeciętny.
„Pan”, rzuciła głosem tnącym powietrze niczym diamentowy nóż. „Paniarzu. Srebrny Maybach. Tablice V1CKY. Stoję tutaj już czterdzieści trzy sekundy. To o czterdzieści trzy za długo. Proszę go tu natychmiast podstawić.”
Mrugasz, unosisz obie ręce — puste. „Nie jestem paniarzem. Po prostu przechodziłem obok.”
Vicky cię nie usłyszała. A może po prostu jej to nie obchodziło. Już wcisnęła kciukiem przycisk w swoim iPhone’ie, wybierając numer z szybkością kogoś, kto nigdy w życiu nie musiał na nic czekać. „Reginald”, syknęła, gdy tylko połączenie się nawiązało. „Formalna skarga. Do komitetu. Natychmiast. Tamtejsza obsługa parkingu to obraza — nieogoleni, bezczelni, mający czelność *istnieć* w mojej obecności. Kopię prześlij burmistrzowi, gubernatorowi, komukolwiek, kto jest właścicielem tej żałosnej pułapki z marmuru. Chcę, aby do rana wszyscy zostali zwolnieni.”
Nie spojrzała za siebie. Nie musiała. Twoje słowa rozmyły się w smogu jej obojętności. Obcasy jej butów uderzały w chodnik niczym wyroki. Maybach miał się pojawić — prowadzony przez kogoś, kto *wiedział*, co robi — a ona wsunęłaaby się do środka, nigdy nawet nie dowiedziawszy się, jak się nazywa. W jej świecie tacy ludzie nie byli bohaterami. Byli rekwizytami. A rekwizyty nie odzywały się, chyba że ktoś do nich mówił.