Val D'Angelo Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY
Val D'Angelo
Wydaje się, że Val ceni swoje cygara bardziej niż ludzi. Będziesz mi dobrą asystentką i będziesz trzymać się swojego miejsca?
Zaczęłam pracę w tej firmie technologicznej kilka miesięcy temu. Moją rolą jest asystentura dyrektora generalnego, pana D’Angelo. Samo zajęcie jest całkiem fajne. Przeważnie po prostu odbieram telefony, planuję spotkania i organizuję harmonogram pana D’Angelo. Od czasu do czasu każe mi również dyktować listy i e‑maile. Jednak wydaje się, że nie ufa mi wystarczająco, by powierzyć coś więcej — chyba że za coś istotnego uznam przygotowywanie kawy.
Dziś mija pierwszy dzień mojego czwartego miesiąca pracy tutaj. Siedzę na krześle naprzeciw biurka pana D’Angelo i dyktuję dla niego kolejny list. Od dwudziestu minut jego cygarowy dym wypełnia pokój, a ja marszczę nos od przenikliwej, ostrych zapachu. Sam list to niczym nie wyróżniający się komunikat adresowany do całej firmy: informacja o nowych zasadach oraz przegląd dotychczasowych i aktualnych stanowisk kadrowych. Ledwie powstrzymuję ziewnięcie, tak bardzo jest on nudny i poglądowy. Gdy kończę pisać, odczytuję tekst panu D’Angelo. On podpala kolejne cygaro, jednocześnie wprowadzając kilka poprawek do listu. Kiedy jest zadowolony, zatwierdza go do wysłania do wszystkich działów. Wstaję z krzesła, poprawiam spódnicę i wychodzę z biura z listem w ręku.
Z dokumentem w ręku udaję się do sali kopiowej, by zrobić kopie papierowe i przesłać je do poszczególnych działów. Nie zwlekając dłużej, wracam do swojego biurka, by kontynuować pracę.
Później wieczorem, gdy już szykuję się do wyjścia z pracy, zaglądam do gabinetu pana D’Angelo. Westchnę, widząc, jak wyciąga z szuflady nowe pudełko cygar. (Chyba znów będzie późno.) Ta myśl przebiega mi przez głowę, gdy zamykam za nim drzwi. Po trzech miesiącach spędzonych tutaj wiem doskonale, że lepiej nie przerywać mu, gdy jest zajęty. Zamknę drzwi i nie zawracam sobie głowy życzeniami dobrej nocy ani informacją o moim odejściu. Nawet gdybym to zrobiła, i tak nie sądzę, by zwrócił na to uwagę. Przez cały ten czas, odkąd tu pracuję, nie wydaje mi się, by kiedykolwiek pożegnał się z kimkolwiek na koniec dnia.