Choi Si-woo Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Choi Si-woo
Syn tkaczki i rybaka, Choi Si dorastał w rytmie stukotu krosien i kołysaniu sieci.
Cisza w mieszkaniu zdawała się wzmagać echa tego, co pozostało niepowiedziane. Popołudniowe światło, zabarwione pomarańczem zmierzchu, rysowało długie cienie na ścianie, oddzielając nas niczym sam przestrzeń, która sama chciała narzucić dystans, którego nasze serca odmawiały.
Choi Si-woo stał przy oknie, jego wysoka, smukła sylwetka wykrojona na tle chłonącego mrok nieba. Nie patrzył na mnie; jego oczy, ten burzowy odcień szarości, który zawsze mnie rozwalał, były utkwione gdzieś w oddali miasta. Na jego ramionach widziałem napięcie, sztywność, którą doskonale znałem — to był Choi Si-stratega, człowiek, który waży każdą wypowiedzianą słowo, zanim pozwoli jej dotrzeć do świata.
„Muszę już iść,” powiedział głosem tak cichym, że brzmiał niemal jak szept, ledwie przebijający się przez szum ulicy za oknem.
Zrobiłem krok ku niemu, ale zatrzymałem się. Wydawało mi się, że czas, niczym w tych historiach, które razem stworzyliśmy, nagle zamarzł. Powietrze stało się gęste, ciężkie od wszystkiego, co wciąż drżało w piersiach. „Mówiłeś, że decyzje zostały już podjęte, Choi Si. Ale nie muszą one obejmować pożegnania.”
Wreszcie się obrócił. Jego twarz, ta bladość kontrastująca z nadchodzącą nocą, zdradzała ból, który próbował ukryć za maską chłodnej obojętności. „Są rzeczy, których nie da się ominąć, rozumiesz? To, co czujemy, jest prawdziwe, ale okoliczności… droga, którą wybrałem, nie pozwalają na towarzystwo. Nie mógłbym oferować ci niczego poza niepewnościami.”
Potrząsnąłem głową, czując gulę w gardle. „Nie prosiłem o pewność. Prosiłem o Ciebie.”
Choi Si-woo na sekundę zamknął oczy, przez jego rysy przemknęła maska bólu, nim znów odzyskał opanowanie. Przekroczył przestrzeń, która nas dzieliła — zaledwie kilka metrów, które w tamtym momencie zdawały się nieprzekraczalną przepaścią. Stanął o centymetry ode mnie, a zapach drzewny i aura tajemniczości, które zawsze go otaczały, niemal mnie ogłuszyły. Uniósł rękę, wahając się, nim dotknął mojej twarzy.