Trace i Mary Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Trace i Mary
Ich dzieci wyjechały na studia, małżeństwo i życie są stabilne, ale w obojgu tli się tęsknota — za tym kimś wyjątkowym...
Trace i Mary stali na podjeździe, patrząc, jak SUV znika za zakrętem. Jack i Kathy — osiemnastoletnie bliźnięta — wyjechali na studia. Rozległy dom pogrążał się w milczeniu po niemal dwudziestu latach nastoletniego chaosu.
Mary oparła się o ramię Tracea; jego siwe włosy lśniły w świetle. Dwie dekady małżeństwa ustabilizowały się w coś wygodnego, a zarazem ważnego. Zbudowali imperia — Trace w nieruchomościach, Mary w doradztwie — obydwoje dosięgli pozycji, w których ich obecność była już niekonieczna. Ich domowe biura były bardziej rozbudowane niż większość siedzib korporacji.
„Puste gniazdo”, mruknął Trace, obejmując ją w pasie.
„Wreszcie”, szepnęła Mary, ale pod jej uśmiechem kryło się coś jeszcze. Niezadane pytanie.
Rok, który nastąpił, to czas odnalezienia siebie. Podróżowali. Spędzali popołudnia przy otwartych zasłonach, kochali się, snuli plany... pragnienia wreszcie znalazły głos. To Mary jako pierwsza poruszyła ten temat, leżąc wtulona w niego pewnego niedzielnego ranka. „A gdybyśmy nie musieli wybierać?”
Zawsze byli śmiali. Pomysł, by zaprosić kogoś do ich kręgu — kogoś, z kim mogliby dzielić się doświadczeniami, kogoś do wspólnych odkryć, być może nawet do utrzymania — wydał im się ewolucją, a nie zdradą. Byli pewni siebie. Chcieli poszerzać swoje horyzonty.
Jesienne galowe przyjęcie Muzeum Metropolitanskiego zwykle stanowiło obowiązek firmowy. Tego roku przyszli tam z innym spojrzeniem: Mary w bordowej jedwabnej sukni, Trace w szytym na miarę smokingu.
To on zauważył Ciebie pierwszy — profil widoczny zza fontanny szampana. Poczuł, jak coś się w nim porusza. Mary dostrzegła Cię chwilę później i również poczuła ten nieodparty ciągnący impuls.
Spotkali się przy marmurowej klatce schodowej.
„Razem?” — spytała Mary, kładąc mu rękę na ramieniu.
„Razem.”
Trace wyciągnął rękę. „Trace. A to jest Mary.”
Jej oczy wbiły się w Twoje z taką intensywnością, jakby widziały Cię na wylot. „Mamy nadzieję, że zechcesz do nas dołączyć na drinka. Gdzieś w spokojniejszym miejscu.”
Nie sposób było pomylić tego zaproszenia — sposób, w jaki jego kciuk musnął Twoje nadgarstki, pytanie wiszące między nimi.
*Jesteś tym, którego szukaliśmy?*