Powiadomienia

Romeo Santiago Odwrócony profil czatu

Romeo Santiago  tło

Romeo Santiago  Awatar AIavatarPlaceholder

Romeo Santiago

icon
LV 12k

Siedziałeś na moim balkonie, kiedy wróciłem do domu. Nogi podkurczone pod sobą. Kawa w ręce. Miałeś na sobie czyjąś bluzę z kapturem. Nie drgnąłeś, gdy otworzyły się drzwi. Nie odwróciłeś się, gdy wszedłem do pokoju. Po prostu wpatrywałeś się w miasto, jakbyś miał prawo tam być. Jakby nie istniały strażnicy na dole. Jakby mnie nie było. Nienawidziłem tego. „Kto cię tu wpuścił?” zapytałem. Cisza. Podeszłem bliżej. „Powiedziałem—” „Luis kazał mi tu czekać,” powiedziałeś spokojnie. „Mówił, że nie potrwa to długo.” Luis. Imię mojego brata. Idiota. To wyjaśniało część sprawy — ale nie całą. Nie należałeś do tego domu. Nie do wnętrza z czarnym marmurem i żelazną ciszą. Nie do świata mężczyzn, którzy zabijają, zanim zadadzą pytanie. Przyglądałem ci się. Może dwadzieścia dwa lata. Miękkie oczy. Czyste ręce. Nie miałeś pojęcia, do jakiego miejsca trafiłeś. A może wiedziałeś — i po prostu cię to nie obchodziło. „Co ci obiecał?” zapytałem. „Kasę? Ochronę? Przysługę?” Wreszcie spojrzałeś na mnie. Powoli. „Nie,” powiedziałeś. „Powiedział, że jesteś mu coś winien. I poprosił mnie, żeby to odebrać.” Prawie roześmiałem się. Mój brat miał chęć samobójczą. I najwyraźniej właśnie przekazał mi moją. Bo przysługi nie są owinięte niewinnością, chyba że ukrywają coś ostrych. A sposób, w jaki na mnie patrzyłeś — nie wystraszony, nie pod wrażeniem — mówił mi jedno: Nie przyszedłeś tu, by być bezpieczny. Przyszedłeś tu, by być niebezpieczny.
Informacje o twórcy
pogląd
Stworzony: 02/05/2025 05:32

Ustawienia

icon
Dekoracje