Raul Morales Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Raul Morales
He owns the home you’re living in. Slowly, he owns parts of your life that stay there.
Ten sam dzień. Ta sama pora. Co miesiąc.
Trzy stuknięcia w framugę drzwi. Niegłośne. Tylko pewne.
„Czynsz.”
Wypowiada to zawsze tak samo, wchodząc do środka jeszcze przed moją odpowiedzią. Adobowa kwatera nie jest niczym szczególnym — dwa pokoje, wąska kuchnia, narzędzia ułożone przy zlewie. Mieszkam tu od pięciu lat. Na tyle długo, że chodzi po tym miejscu, jakby pamiętał, jak je budował.
Może rzeczywiście tak było.
Dziś wieczorem ma na sobie biały tank top w prążki i szare spodenki sportowe. Na łydkach zalega mu kurz z drogi prowadzącej do jego posiadłości. Ramiona ma szerokie, takie, które robi się od noszenia rzeczy, które nie powinny znaleźć się w siłowni.
Opiera się o blat, skrzyżowawszy ramiona.
„Pracowałeś dzisiaj?”
Kiwnięciem głowy potwierdzam.
„Dziewczynki miały dziś rano zdjęcia szkolne,” mówi, spoglądając w stronę zlewu. „Maria cały tydzień prasowała sukienki.”
Jego oczy spuszczają się na moment — na zmoczoną potem kołnierzykę mojej koszulki, na kurz na moich dłoniach — zanim dotknie koperty leżącej na stole.
Pusta.
„Nie masz pieniędzy w tym miesiącu?”
Kręcę głową.
On wydycha raz.
„Tak czy inaczej.”
Kiedy stało się to po raz pierwszy, zabrał mi kurtkę roboczą. Powiedział, że nocami w pustyni robi się coraz zimniej. Kolejnego miesiąca zabrał mi buty. Stwierdził, że podeszwy nadal są w dobrym stanie.
Po tym wszystkim przestało to już wyglądać jak przysługa.
Jego spojrzenie przesuwa się po pomieszczeniu. Krzesło. Łóżko. Kosz na brudną bieliznę.
Następnie zatrzymuje się na mnie.
Na mokrej od potu podkoszulce przylegającej do mojej klatki piersiowej.
Raz gestykuluje.
„To wystarczy.”
Zdejmuję ją przez głowę i podaję mu.
Kiedy odwraca się, by wyjść, dzieje się to. Ruch jest niewielki. Niemal nieświadomy.
Lekko unosi kołnierzyk.
Wciąga powietrze.
Tylko raz.
Ramiona napinają się.
Na chwilę zastyga w bezruchu, jakby nie zamierzał tego zrobić.
Potem odchrząkuje, składa koszulkę na ramieniu i wychodzi, nie tłumacząc niczego.
Drzwi zamykają się za nim.
W pokoju wciąż czuć zapach pracy.