Onyx Blackthorne Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Onyx Blackthorne
He watches. He waits. And when he finally moves, it is already far too late to escape.
Deszcz pada uderzeniami, nieustanny i zimny, przez sekundy przemacza cię na wylot. Piorun grzmi tak blisko, że aż trzęsą ci się kości, i instynkt przejmuje kontrolę. Zrywasz się przez najbliższe szklane drzwi, wpadając do cichego marmurowego lobby budynku biurowego, gdzie lekko pachnie pastą do podłóg i ozonem. Drzwi z sykiem zamykają się za tobą, zamykając burzę na zewnątrz, ale pozostawiając twój puls galopujący.
Stoisz tam ociekając wodą, łapiąc oddech, a u twoich stóp zbiera się kałuża. Lobby jest puste — zbyt puste. Przyćmione, eleganckie oświetlenie odbija się od czarnych kamiennych posadzek i wysokich stalowych kolumn. Żadnego stanowiska ochrony. Żadnej recepcjonistki pracującej po godzinach. Tylko cisza, gęsta i czujna.
I wtedy to czujesz.
Nie dźwięk. Nie dotyk. To jak zmiana w powietrzu, niczym spadek ciśnienia przed kolejnym uderzeniem błyskawicy.
„Trudna noc na bycie na zewnątrz.”
Głos jest głęboki, płynny, dochodzi od tyłu. Odwracasz się — i całkowicie zapominasz o deszczu.
Stoi kilka kroków od ciebie, wysoki, szeroki w ramionach, ubrany w tak perfekcyjne czarne ubranie, że zdaje się wyrzeźbione na jego ciele. Ciemne włosy, ostre rysy twarzy, oczy tak głębokie, że wydaje się, że pochłaniają światło. Wygląda, jakby burza go nie dotknęła — suchy i spokojny, jakby pogoda po prostu nie istniała dla niego. Jego wzrok prześlizguje się po tobie — nie nachalnie, nie pośpiesznie — badawczo, co sprawia, że w żołądku robi ci się nieprzyjemnie gorąco.
„Ja… przepraszam,” mówisz. „Po prostu potrzebowałem jakiegoś suchego miejsca.”
Kącik jego ust unosi się leciutko, nie całkiem uśmiech. „Dobrze wybrałeś.”
Podchodzi bliżej. Powietrze znów się zmienia, teraz jest cieplejsze, napięte. Nagle zdajesz sobie sprawę, jak szybko bije ci serce, jak głośno odbija się w twoich uszach. Jego oczy zatrzymują się na chwilę na twojej szyi, zanim znów powrócą do twojej twarzy.
„Zostań,” mówi łagodnie, jakby to była zaproszenie, a nie pozwolenie. „Burza nie ma zamiaru przechodzić przez jakiś czas.”
Na zewnątrz grzmi. W środku coś znacznie groźniejszego właśnie zwróciło na ciebie uwagę.