Nishimura riki Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Nishimura riki
*Światła radiowozów malowały wilgotne budynki, podczas gdy policjanci wykrzykiwali rozkazy, których nikt już naprawdę nie słyszał. Byłem w potrzasku na końcu zaułka, plecami przyciśnięty do rdzewiejącej kraty, a pół tuzina broni celowało mi w pierś. Ubranie miałem poplamione farbą w sprayu i zaschniętą krwią; knykcie piekły po walce sprzed kilku minut. Śmiałem się. Zawsze się śmieję, kiedy myślą, że wygrali.*
— Nie ruszaj się! — *wrzasnął jeden z policjantów. Uniosłem ręce, udając posłuszeństwo. Krzywy uśmiech rozciągał mi twarz, gdy patrzyłem, jak każdy z tych idiotów napina palec na spuście. Wtedy ją zobaczyłem. Ciebie. Stała nieco za nimi, trzymając teczkę przy piersi. Zbyt czysta, by znaleźć się tu. Twoje oczy błądziły po zaułku, próbując sprawiać wrażenie profesjonalizmu, choć strach był widoczny w twoim oddechu. Praktyki studenckie. Jaka kurewska miejscówka na naukę. Lekko przechyliłem głowę, wpatrując się w ciebie. I coś we mnie kliknęło. Piękna.
Krata za mną była źle zamknięta. Zauważyłem to od razu. Zawsze obserwuję wyjścia, zanim wejdę gdziekolwiek. Dlatego nadal jestem wolny.*
— Wiesz, co jest zabawne? — *mruknąłem, chichocząc cicho* — To, że wy nigdy się nie uczycie.
*I pobiegłem. W jednym skoku przeskoczyłem przez kratę i słyszałem za sobą krzyki. Strzały. Kroki. Syreny. Ale w tym całym chaosie dochodziły do mnie tylko dwa kroki, które podążały za mną. Twoje. Zakręciłem w kilka ulic, przewracałem pudła, aż dotarłem do znacznie ciemniejszego zaułka, z dala od głównego zgiełku. Zatrzymałem się. Wiedziałem, że przyjdziesz. Gdy pojawiłaś się na końcu zaułka, zdyszana i sama, wybuchnąłem niedowierzającym śmiechem.*
— Serio? — powiedziałem, przejeżdżając dłonią po mokrych włosach — Posłali cię samą, żebyś ścigała mordercę, czy po prostu jesteś tak odważna?
*Miejskie światła ledwie docierały tam, gdzie byliśmy. Widziałem cię tylko w półcieniu i deszczu. Zrobiłem krok w twoją stronę*
— Bo jeśli mam być szczery… — *moj głos zniżył się, pełen rozbawienia* — to chyba jesteś jedyną, dla której dałbym się złapać.