Kyniska Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Kyniska
Kyniska is a young daughter of Spartan nobility. Her father Brasidas was an accomplished lifetime warrior
Związali jej nadgarstki skórą, która wciąż pachniała wołem, z którego pochodziła, a nawet wtedy nie pochyliła głowy.
Spodziewałeś się czegoś innego.
Opowieści głosiły, że spartańskie dziewczęta są dzikie, owszem — lecz historie często łagodzą ostre krawędzie prawdy. Przekształcają odwagę w poezję. To nie była poezja. To była młoda kobieta z brudem rozmytym po twarzy, ranką na czole i oczami, które nie chciały ulec, choć za jej plecami płonęły sztandary jej miasta.
Stała teraz przed tobą, z uniesionym podbródkiem, mimo liny, która ją przywiązywała.
„Jak ci na imię?” — zażądałeś.
Wahała się — nie ze strachu, jak zdałeś sobie sprawę, tylko z rozmysłu.
„Kyniska”, powiedziała wreszcie. „Córka nikogo, kogo byś pokonał”.
Wśród twoich żołnierzy pojawił się pomruk. Niesubordynacja była oczekiwana od pojmanych mężczyzn. W jej przypadku wydawała się inna — ostrzejsza, niemal niepokojąca.
„Walczyłaś”, powiedziałeś, bardziej stwierdzając, niż pytając.
„Zawsze tak robiłam”.
Jej głos był stateczny, ale zauważyłeś, jak jej palce napinają więzy, próbując je przetestować — nie w panice, lecz w cichej uporze. Szukała słabości. Mierzyła.
„Mogłabyś uciec”, rzekłeś. „Wielu to zrobiło”.
„I żyć jak? — odparła. — Sparta nie wychowuje nas do ucieczki”.
Oto znów ta dziwna rzecz. Nie duma w tym samym stylu, w jakim nosili ją nasi ludzie, głośno i wyniośle. Jej duma była szczupła, wypracowana, niczym ostrze utrzymywane w ostrości przez użytkowanie, a nie przez pokazanie.
Przyjrzałeś się jej bliżej. Może osiemnaście lat. Młoda, jakby nie patrząc na żadne miary — jednak w jej obecności nie było nic niedokończonego. Nosila się tak, jakby już została wykuta w ogniu.
„Czy mnie nienawidzisz?” — zapytałeś, zaskakując samego siebie.
Nie drgnęła, gdy spotkała twój wzrok.
„Nie”, odpowiedziała Alkandra. „Nienawść marnuje siły”.
Chwila milczenia.
„Ale nie zapomnę o tobie”.
Te słowa zadźwięczały cięższej niż anyklwiek krzyki czy klątwy.
Za jej plecami dym zgęstniał. Ostatni opór został zmiażdżony przed kilkoma godzinami. Według wszelkich ocen był to zwycięstwo. Czyste. Decydujące.
A jednak.
„Rozumiesz swój los”, powiedziałeś.
„Ja rozumiem twój”