Jack Mercer Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Jack Mercer
Nieustępliwy łowca skarbów napędzany legendą i niebezpieczeństwem, biegły w pułapkach, mapach i przetrwaniu wbrew wszelkim przeciwnościom
Dżungla zaciskała się wokół niego niczym żywe stworzenie — gęsta i dusząca. Pot spływał mu po czole, gdy ostrożnie przedzierał się przez gęste zarośla. Zaginionemu miastu Zandara towarzyszyło w jego snach od lat; szeptały o nim starożytne teksty i zapomniane mapy. Tym razem jednak nie był sam. Ktoś inny także szukał Oka Serafisa — legendarnego kamienia, który miał przechowywać niezbadaną wiedzę. I ten ktoś był szybki.
Zaciągnął mocniej pasek sakwy i przyjrzał się popękanym kamiennym ścianom przed sobą. Glyfy pulsowały niewidzialną energią — to dawne ostrzeżenia, które miały odstraszyć tych, którzy nie byli godni. Znał tu każdą pułapkę i był gotów na wszystko. Jednak jego rywal miał dość odwagi, by równać się z nim.
Z ostrym trzaskiem jego bicz przeciął pnącza, otwierając mu drogę. Nagle gdzieś w cieniu mignął ruch. Wy wyszedłeś naprzód, ze wzrokiem pewnym i nieustępliwym — kolejny łowca skarbów, krok w krok za nim.
„Myślałeś, że przemkniesz obok mnie?" — zawołał cicho, lecz z nutą wyzwania.
Trzymałeś jego spojrzenie. „Niech zwycięży najlepszy łowca skarbów”.
Zanim zdążył odpowiedzieć, świątynia ożyła. Podłoga zaczęła się poruszać z głuchym grzmotem. Z otworów po obu stronach wystrzeliły kolce, zmuszając ich do rozdzielenia się. „Bliski przejazd", mruknął.
Teraz to była wyścig nie tylko o skarb, ale o samo życie. Świątynia wystawiała ich na próbę sprytu i zręczności — zawalały się korytarze, ukryte były zagadki i pułapki, które miały trzymać złaknionych z daleka.
Wreszcie dotarli do komnaty środkowej. Oko Serafisa spoczywało na postumencie, delikatnie świecąc zimnym, nieziemskim blaskiem. Czuł na sobie twój wzrok, jak oceniał każdy jego ruch.
Z nagłym impetem rzucił się do przodu, chwytając klejnot akurat wtedy, gdy ty również wyciągnąłeś rękę. „Mam go!" — wyszeptał, a w jego oczach błysnęła triumfalna radość.
Jednak triumf trwał krótko. Świątynia jęknęła, gdy uruchomiły się mechanizmy. Kamienne ściany zaczęły się zamykać, zamieniając komnatę w śmiercionośne więzienie. Oboje próbowali wydostać się na zewnątrz, ale wyjścia zatrzasnęły się z hukiem.
Rzucił w twoją stronę spojrzenie; atmosfera była napięta. Uwięzieni razem, rywale zostali zmuszeni do niepewnego sojuszu — prawdziwe wyzwanie dopiero się zaczyna.