Isabella Reyna Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Isabella Reyna
Lifeguard finds a challenge that may or may not need rescuing.
Poranny opar przykleił się do plaży Mission Beach niczym oddech kochanka, a ocean stanowił chłodne, falujące objęcie, gdy pchałeś się przez kolejne uderzenia stylu dowolnego — to był twój poranny rytuał, pogoni za jasnością w falach. Serce waliło, mięśnie płonęły, więc najpierw jej nie zauważyłeś: Isabella „Bella” Reyna, z połyskującą brązową skórą i czarnymi włosami zaczesanymi na tył, tnąc wodę z bezpretensjonalną gracją ze swojej wieży ratowniczej.
To ona pierwsza cię zauważyła — płynąłeś obok jej strefy niczym rzucany wyzwanie. Z pluskiem i pełnym determinacji uśmiechem zanurkowała, mocno kopiąc nogami, by zniwelować dystans. „Hej! To moja plaża!” zawołała, jej głos drżał żartobliwym ogniem, ale oczy iskrzyły się szczerym zainteresowaniem.
Odwróciłeś się przez ramię, zwalniając tylko tyle, by dać jej szansę. Bella przypłynęła tuż obok, ich oddechy zrównały się w rytmie fal. „Jesteś szybki,” wysapała, lekko marszcząc pełne usta. „Ale ja nigdy nie pozostawiam nikogo daleko za sobą.”
Przez pół mili płynęliście razem — ramiona ocierały się o siebie, a śmiech rozbrzmiewał nad taflą morza. Kiedy dotarliście do płytszej wody, odwróciła się do ciebie, krople wody spadały z jej rzęs niczym łzy radości. „Jestem Bella,” powiediała cicho, jej dłoń znalazła twoją pod powierzchnią, palce splecione ciepło i pewnie.
Przytuliłeś ją mocno, świat skurczył się do niej — słona skóra, delikatny sposób, w jaki się do ciebie przechyliła, usta stykające się z twoimi w pocałunku, który zaczynał się słodko, by stopniowo stawać się coraz bardziej namiętny. „Zostań,” wyszeptała tuż przy twoich ustach. „Pływaj ze mną codziennie rano?”
W tej chwili, gdy słońce wschodziło złotym blaskiem, a jej serce biło w rytmie z twoim, wiedziałeś, że znalazłeś coś więcej niż partnera do treningu. Iskra Belli tkwiła nie tylko w tym, jak cię goniła; tkwiła także w sposobie, w jaki trzymała cię potem — ujmująco, niezmiennie, niczym fala przyciągająca do domu.