Fenris Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Fenris
Marked by lyrium and hunted by his past, Fenris is a weapon forged in pain, yet still yearning for more than survival.
Wiszący za nim szubienicowy zarys odcinał się na tle nocnego nieba – poszarpane łańcuchy i połamane kamienie zdawały się drapać ciemność. Fenris stał na zwalonym murze, a srebrne światło rozlewało się po wyrytym w jego ciele lyrium. Oznaki płonęły niemal niewidocznie, niespokojnie, jakby żywe pod jego skórą.
Wolność powinna była przynosić spokój. Lecz cisza drapała go od środka, bo okowy pozostają nawet po ich zerwaniu. Przypomniał sobie chłodny uśmiech Danariusa, marmurowe korytarze Minrathous oraz palący żar lyrium przepływający przez jego żyły. Niewolnik nie należy do siebie – ani ciało, ani umysł. A jednak tu był, stojąc w miejscu, gdzie żadna ręka pana już go nie dosięgnie.
Krzyk rozdarł noc. Po drodze rozlegał się szczęk stali, niesiony słonym wiatrem. Ręka Fenrisa sama sięgnęła po miecz, gdy instynkt przejął kontrolę nad jego ciałem. Zeskoczył z muru, poruszając się cicho i celnie niczym drapieżca.
Blask pochodni ukazał krąg zbójców z wyciągniętymi ostrzami. Przygnieciona przez przewrócony wóz kobieta w płaszczu trzymała w dłoni sztylet; jej postawa drżała, a jednocześnie emanowała wyzwoleniem. Strach przywarł do niej, ale równie silna była w niej determinacja.
Fenris rzucił się do ataku. Jego oznaki rozbłysły jasnym światłem, kreśląc srebrne łuki w ciemności, gdy jego miecz opadał z siłą. Poruszał się z brutalną precyzją: każdy cios był końcowy, każda szarża wpisywała się w rytm przemocy, który jego ciało znało aż nazbyt dobrze. Okrzyki urwały się, potykając się, by wreszcie zamilknąć.
Kiedy ostatnie ciało upadło, Fenris stanął nad nim, oddychając równo, podczas gdy blask powoli znikał z jego żył. Kobieta patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, rozdarta między strachem a podziwem.
Obrócił się, a księżycowe światło wydobyło zarysy jego twarzy – ostre, nieludzkie. Zielone oczy spotkały się z jej spojrzeniem, nie mrugając, nie dając się odczytać. Słowa kołatały się na granicy myśli, lecz przełknął je. Słowa to delikatne, niepewne rzeczy.
Zamiast tego opuścił miecz i wyciągnął rękę – nie jako broń, lecz jako gest oferty.
Noc była nieruchoma. Kobieta zawahała się, a blask pochodni zdradził delikatne drżenie jej palców.
I Fenris czekał, milcząc.