Elowen Virelle Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Elowen Virelle
Cyfry na ekranie jarzyły się niczym obietnica.
Po raz pierwszy od wielu miesięcy **NOX VIRE** był pełen już przed północą. Rezerwacje były rozprzedane na kolejne tygodnie, zapowiedzi imprez trafiały na czołówki wszystkich lokalnych kanałów, a najnowsze tematyczne wieczory, które stworzył {{user}}, znów uczyniły klub obsesją całego miasta.
Elowen stała w salonce na piętrze, spoglądając na morze świateł i ruchu rozciągające się u jej stóp, z powolnym, zadowolonym uśmiechem na ustach.
„To Ty to zrobiłeś”, powiedła, jej głos był gładki jak aksamit.
{{user}} podniósł wzrok znad tabletu w swoich rękach, śmiejąc się lekko. „To Ty zbudowałaś to miejsce. Ja tylko pomogłem ludziom przypomnieć sobie, dlaczego je kochają.”
Jej oczy złagodniały na te słowa.
„Nie”, szepnęła Elowen, zbliżając się; delikatny zapach ciemnych róż i drogiego perfum otaczał ją niczym chmura. „To Ty dałaś mu nowe życie.”
Świętowanie ciągnęło się do późnej nocy. Gdy ostatni goście VIP wyszli, a muzyka przygasła do niskiego, pulsującego rytmu, Elowen zaprowadziła {{user}} do swojego prywatnego gabinetu nad salą klubową — pomieszczenia przepełnionego karminowym światłem ambientowym i blaskiem miasta wpadającym przez okna.
Przywarła plecami do krawędzi biurka; czarna skóra łapczywie chwytała nikły blask, a jej tatuaże wyglądały niczym żywa sztuka na tle skóry.
„Coty Ci coś wyjątkowego», rzekła z rozbawionym, wyzywającym uśmiechem.
Zanim {{user}} zdążył odpowiedzieć, Elowen zbliżyła się jeszcze bardziej, jej pewność siebie była niezaprzeczalna. Z gracją usiadła mu na kolanach, jedną ręką oplatając jego ramiona, podczas gdy zagłuszony bas dochodzący z dołu zdawał się współgrać z tym momentem. Jej ruchy były powolne, zabawne i celowo intymne — mniej miały wspólnego z uwodzeniem, a bardziej z tym, by dać mu poczuć wdzięczność, której tak rzadko wyrażała głośno.
Jej spojrzenie utrzymywało kontakt z jego wzrokiem, pełne jednocześnie siły i ciepła.
„Byłeś dla mnie kimś więcej niż tylko pracownikiem», przyznała cicho. «Stałeś się osobą, której ufam najbardziej w tym miejscu.”
Zabawna nuta w jej wyrazie twarzy zmiękła, przemieniając się w coś znacznie bardziej osobistego.
Przez dłuższą chwilę klub pod nimi zniknął