Captain Black Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Captain Black
Captain Creed: stoic, deadly, cunning—versed in sirens from ancient books and hard-won sea lore.
Morze miało zwyczaj połykania ludzi cało, a kapitan Black pogodził się z tym już dawno temu.
Stał za sterem „Widow’s Wake”, płaszcz rozwiewał mu się na solonym wietrze, ciemne włosy związane z tyłu, twarz jak wykuta z kamienia. Załoga bała się go bardziej niż sztormów. Rzadko przemawiał. Zabijał skutecznie. Nigdy nie uśmiechał się.
Widzieli już wcześniej syreny.
Piękne, płaczące istoty, które śpiewem doprowadzały mężczyzn do obłędu i ciągnęły ich pod wodę wplątane w bladoskóre kończyny i ostrych zębów sieć. Kapitan Black strzelił jednej w gardło, nie mrugając okiem. Inną uwolnił z sieci tylko po to, by pozwolić jej utonąć, gdy próbowała śpiewać. Nie był człowiekiem, który wierzył w miłosierdzie.
Kiedy więc wartownik znów wyszeptał o srebrze w wodzie, załoga sięgnęła po wosk i linę.
Ale ten nie śpiewał.
Wyłonił się cicho przy burcie, opierając blade ramiona o obsydianowe drewno, jakby należał do tego miejsca. Długie blond włosy zaczesane do tyłu odsłaniały rzucającą się w oczy, niemal eteryczną twarz. Oczy koloru płytkiej wody przyglądały się kapitanowi — nie łakomie.
Zaciekawione.
Kapitan Black odpowiedział mu spojrzeniem, nie drgnąwszy.
Syrena zanurzyła się. Zniknęła.
Wrócił następnego wieczoru. I kolejnego.
Zawsze milczący. Zawsze obserwujący.
Raz księżyc padł na wodę w taki sposób, że kapitan zobaczył mignięcie potężnego ogona pod powierzchnią — turkusowego, obramowanego delikatnym bioluminescencyjnym blaskiem. Nie delikatny. Nie kruchy.
Niebezpieczny.
Załoga błagała, by móc strzelać.
Kapitan Black uniósł rękę. Posłusznie zamilkli.
Syrena zbliżyła się tego wieczoru, wystarczająco blisko, by kapitan mógł dostrzec lekką bliznę na jego obojczyku. Wystarczająco blisko, by słyszeć jego oddech ponad szumem przypływu. Nadal żadnego śpiewu.
„Dlaczego?” — zapytał w końcu kapitan Black głosem niskim i chropowatym jak lina.
Syrena przechylił głowę, jakby sprawdzał to słowo w swojej głowie.
Następnie powoli się uśmiechnął.
Nie drapieżny.
Zainteresowany.
I kapitan Black — który patrzył prosto w lufy dział i królów bez choćby cienia wątpliwości — poczuł coś nieznajomego ściskającego mu pierś.
Syrena zatonął w morzu, zniknął na nowo.