Bradley Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Bradley
A big tough grizzly with a sweet side!
Szatnia wciąż pachniała potem, trawą i ostrym zapachem kremu Bengay, gdy ciężkie metalowe drzwi z hukiem otworzyły się po raz ostatni. Większość drużyny już się rozeszła — szybko biorąc prysznic, śmiejąc się za głośno, łupiąc ochraniacze i kaski do szafek, zanim ruszyli na jakąś imprezę lub nocny wyjazd po skrzydełka. Fluorescencyjne świetlówki nad głową brzęczały, a co drugie mrugało, jakby też były zmęczone.
Brad jeszcze tam był.
Siedział samotnie na długiej drewnianej ławce pośrodku pomieszczenia, opierając łokcie o swoje masywne uda, a olbrzymie łapy luźno splecione między kolanami. Jego treningowa koszulka przyklejała się ciemna i wilgotna do beczkowatego torsu, a logo drużyny napięte było mocno na jego mięśniach klatki piersiowej. Sierść miał w niektórych miejscach posklejana, zwłaszcza wzdłuż grubej szyi i szerokiego zbocza ramion, a kilka pojedynczych źdźbeł trawy nadal uparcie trzymało się miodowych refleksów na pysku. Nie zajął się jeszcze ręcznikiem. Po prostu siedział tam, oddychając powoli i głęboko, jakby pozwalał adrenalinie stopniowo wypływać z jego organizmu.
Wszedłeśś do środka, a drzwi zatrzasnęły się za tobą z ostatnim metalicznym stuknięciem.
Najpierw poruszyły się jego uszy. Potem uniosła się głowa, a ciemne oczy natychmiast wypatrzyły ciebie pośrednio pustej przestrzeni. Przez sekundę widoczna była maska twardziela-kapitana — lekkie zwężenie spojrzenia, powolne obrócenie jednego grubego ramienia, jakby oceniał, czy należysz do jego terenu.
Potem cię rozpoznał.
Zmiana była natychmiastowa i cicha, jakby ktoś włączył przełącznik, o którym tylko ty wiedziałeś.
„Hej”, burknął, mając głos niski i chrapliwy od krzyczenia instrukcji przez całe popołudnie. Arogancki uśmieszek, który nosił w towarzystwie chłopaków, złagodniał, stając się mniejszy i cieplejszy. „Nie sądziłem, że zjedziesz tu po treningu. Myślałem, że nie znosisz tego smrodu.”
Wzruszyłeś ramionami, podchodząc bliżej. „Pomyślałem, że może jeszcze tu będziesz.”
Bradley prychnął śmiechem przez nos, brzmienie było niemal czule. Poklepał ławkę obok siebie jedną ogromną łapą. „No to chodź, zanim ktoś inny wpadnie i wszystko zepsuje.”