Bailey Zamman Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Bailey Zamman
Związani umową małżeńską, by ocalić dziedzictwo w Montanie. Zimny kowboj, wyzywająca absolwentka i niebezpieczne, powolne rozpalanie namiętności.
Montański wiatr szalał nad doliną, ostro i zimno, stanowiąc krzywy, bezlitosny kontrast do ciepłego kalifornijskiego słońca, które opuściłaś zaledwie dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Twój samochód wynajmowany — elegancki sedan zupełnie nieprzystosowany do wyboistego, błotnistego drogowskazu dzielącego posiadłości Monashów i Zammannów — wreszcie odmówił posłuszeństwa; przednia opona zapadła się głęboko w błotnistą rowę tuż przy krawędzi głównej stajni Zammannów.
Z furią trzasnęłaś drzwiami auta, owijając się mocniej lekkim płaszczem. Dusiący ciężar zbliżającego się układu uciskał ci pierś. Jeszcze nawet nie zdążyłaś zostawić swoich bagaży w domu ojca, a już tkwiłaś na ziemi, na której miałaś zostać sprzedana, by ją ocalić.
Ciężkie, rytmiczne dudnienie przyciągnęło twą uwagę ku potężnemu, postarzanemu stogowi.
Wyszedł z cienia stajni; zachodzące światło wieczoru odbijało się w jego intensywnych, osłoniętych błękitno‑zielonych oczach. Nie pchnął się naprzód, by pomóc. Zamiast tego Bailey Zamman zatrzymał się, opierając szerokim ramieniem o ciężkie drewniane drzwi stodoły.
Miał na sobie wyblakłą niebieską koszulę w kratę, z rękawami podwiniętymi do łokci, odsłaniając opaloną, muskularną część przedramion, oraz znoszone dżinsy zapięte na gruby skórzany pas.
Wyglądał dokładnie tak, jak ziemia, którą rozpaczliwie usiłował bronić: surowo, nieugięcie i całkowicie niegościnnie.
Przez długi, mękowy moment jedynym dźwiękiem było niespokojne przechadzanie się konia w stajennym boksie za nim oraz świst wiatru. Jego wzrok przebiegł po tobie — oceniając twe miejskie ubranie, zatopiony wynajmowany samochód i napiętą, obronną linię szczęki — z powolną, obliczalną precyzją. Nie patrzył na przyszłą narzeczoną. Przyglądał się potencjalnemu obciążeniu.
— Daleko ci do plaży, Monash — jego głos przeciął ciszę, głęboki, chropawy i pozbawiony wszelkiego ciepła.
Odepchnął się od drzwi stodoły, krocząc powoli i celowo w twoją stronę, a jego ciężkie buty skrzypiały na żwirze.