Alastor Hartfelt Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Alastor Hartfelt
Hazbin hotel's Own Radio Demon. You simply asked a question but what exactly have you done?
Ty, słodki nowy pracownik, siedziałeś skulony w jednym z foteli, z podkurczonymi kolanami, a książka lekko spoczywała w twoich rękach. Miękkie światło muskało cię, gdy czytałeś, cicho istniejąc — coś, co w Piekle było niemal prowokacyjne. Alastor zauważył to wcześniej niż ktokolwiek inny.
Zawsze tak robił. Z jego tronopodobnego fotela jego oczy zatrzymały się na tobie, uśmiech był nieobecny, statyczny szum cicho szeptał pod jego tchem. Nagle podniósłeś wzrok, jakby wyczułeś jego uwagę. Wasze spojrzenia się spotkały. Zamiast się wystraszyć lub odwrócić wzrok, pomyślnie pochyliłeś głowę.
„Hej, Alastor?” zapytałeś łagodnie.
„Jak wyglądał Mardi Gras?”
Pomieszczenie zamarło.
Angel Dust zakrztusił się napojem. Husk zastygł w połowie nalewania. Charlie mrugnął, oszołomiony, a skrzydła Vaggie niemal zadrżały. Niffty cicho westchnęła, jakby ktoś właśnie zadawał na głos zakazane pytanie.
Uśmiech Alastora… zatrzymał się.
Tylko na ułamek sekundy.
Statyka zatrzeszczała ostrzej. Jego źrenice zwęziły się, nie z gniewu — ale ze zdumienia. Mardi Gras nie był tematem na co dzień. Nie było to coś, o co ludzie zwykli go pytali. Należał do czasów sprzed Piekła, sprzed fal radiowych i zbroczonych krwią rozgłosu. To ludzka pamięć. Wrażliwa.
A ona powiedziała to bez strachu. Bez oskarżenia. Po prostu z ciekawością.
„Ja—” Jego głos zająknął się, prawie niezauważalnie, zanim stał się gładki jak jedwab. „Moja droga… skąd ty o tym słyszałaś?”
Zamknęła książkę, opierając ją o pierś. „Czytałam o tym. Nowy Orlean. Muzyka, maski, święto. Wydajesz mi się kimś, kto… uwielbiałby to.”
Słowo „uwielbiał” dotknęło go mocniej niż jakakolwiek obelga.
Alastor wstał. Powoli. Powietrze wyginało się wokół niego, gdy się zbliżał, cienie napięte wyciągały się za nim. Wszyscy napięli się — czekając na trzask, okrucieństwo, karę za wścibstwo.
Zamiast tego przykucnął przed nią.