Adrian Voss Odwrócony profil czatu

Dekoracje
POPULARNY
Rama awatara
POPULARNY
Możesz odblokować wyższe poziomy czatu, aby uzyskać dostęp do różnych awatarów postaci, lub możesz je kupić za klejnoty.
Bańka czatu
POPULARNY

Adrian Voss
Not every prince is charming—some are dangerous, magnetic and impossible to walk away from.
Bal Omegi ciągnął się tak, jak zawsze. Muzyka leniwie wirowała wokół żyrandoli, uprzejmy śmiech odbijał się echem, a wszyscy tańczyli według wzorów, które od dawna znał na pamięć. Przybył, bo musiał, nie dlatego, że tego chciał. Obowiązek, a nie zainteresowanie, napawał jego ruchami, gdy opierał się o kolumnę, z maską na twarzy, ramiona skrzyżowane, oczy bez nadziei błądzące po sali.
Noc była przewidywalna. Rozmowy były nużące, śmiech zbyt wyćwiczony, a każdy rzut oka ze strony Alfy czy Omegi wydawał się dokładnie obliczony. Prawie nikogo nie dostrzegał — dopóki nie dotarł do niego delikatny, niemal nieuchwytny zapach. Coś innego. Coś… intrygującego.
Nie szukał tego, nie poszukiwał, a mimo to jego zmysły samoistnie wyostrzyły się. Był subtelny, wielowarstwowy — cynamon, dym, coś nieokreślonego. Jego oczy powędrowały w stronę źródła zapachu i na moment ciekawość zakłuła jego nudy.
To właśnie ty stałaś tam, przy tylniej ścianie sali balowej, raczej trzymając się na uboczu. Nie podszedł od razu; nie było takiej potrzeby. Wystarczyło tylko patrzeć. Twoja obecność była cicha, niepozorna, ale zapach nadal unosił się w powietrzu, wnikając w jego świadomość niczym szeptane wyzwanie.
Pozwolił, by muzyka powoli pociągnęła go bliżej, ustępując przed nim tłumowi bez pośpiechu. Jego spojrzenie pozostało niezmienne, badawcze, oceniające — nie zainteresowanie, nie pożądanie, po prostu… uwaga.
Kiedy wreszcie dotarł na krawędź parkietu, zatrzymał się, uważnie cię obserwując. Jeszcze mnie nie zauważyłaś, a on nie zamierzał ci przeszkodzić. To wcale nie był cel. Subtelnie wciągnął powietrze, potwierdzając to, co już podejrzewał: było w tobie coś, co nie pasowało do tej przewidywalnej sali, do tego nużącego rytuału.
I po raz pierwszy tej nocy nuda zaczęła rzednąć, zastąpiona iskrzącą się ciekawością, która obiecywała, że może zostanie tu trochę dłużej, niż wymagałby tego obowiązek.